poniedziałek, 15 października 2018

"Ambaras" Tomasz Samojlik

Wiek: 6+


W wilczej norze rodzą się trzy szczeniaki. Dwa z nich są silne i zdrowe, a trzeci-jakiś taki nieudany...Słabowity, zagubiony. Ojciec wilk chce się go nawet pozbyć z gniazda. Gdy matka wilczyca zdecydowanie się temu sprzeciwia, wilczek dostaje imię Ambaras jako ten, który pewnie będzie powodem wielu kłopotów...
Gdy rodzice wychodzą na polowanie, opiekę nad szczeniakami przejmuje Kulawiec, stary wilk. Bierze na siebie odpowiedzialność za naukę wilczków. Dość szybko okazuje się, że Ambaras ma duży kłopot: natura pozbawiła go węchu, zmysłu najważniejszego u wilka...Jednak w zamian otrzymał inny dar: rozumienia ludzkiej mowy. Ambaras poznaje świat i uczy się żyć ze swoją ułomnością. Wielkie serce i dodatkowa umiejętność pozwalają mu jednak odnaleźć swe miejsce w stadzie.
To piękna opowieść, dodatkowo wspaniale, malowniczo ilustrowana, którą można odczytywać na dwa sposoby. Po pierwsze jako źródło wielu ciekawych informacji na temat wilków. Po drugie-jako alegorię życia człowieka, który urodził się z deficytami. Obie te warstwy są tu ujęte w bardzo ciekawy sposób.

wtorek, 9 października 2018

"Inna podróż" Lotta Olsson

Wiek: 6+


Pewnego ponurego, zimnego dnia mrówkojad popada w przygnębienie. Świat wydaje mu się po prostu brzydki. Podczas wspólnego śniadania, między jednym ciastkiem a drugim, przyjaciółka orzesznica uświadamia mu, że świat jest dużo, dużo większy niż to, co widzą dookoła siebie. Pod wpływem spotkania z karłowatym słoniem, mrówkojad postanawia wyruszyć w podróż, by poznać ten wielki świat. Pakuje ogromną walizkę i ... tu zaczynają się problemy. Bo, jak twierdzi orzesznica, wyjeżdżać powinno się d o a nie o d. Powód podróży, jaki podaje mrówkojad-konieczność odpoczynku od lasu (a może od samego siebie?) jest kiepski, bo po drugiej stronie ich lasu jest inny las, a za nim-kolejny, a nich siedzą mrówkojady i orzesznice tęskniące za innym lasem niż ten, w którym przyszło im żyć. A od siebie to się już w ogóle nie odpocznie...
Może więc pomysł z wyjazdem nie do końca był dobry? Inne jedzenie, inne powietrze, nie zawsze są lepsze. A czasem zdarzają się i choroby...
Przyjaciele postanawiają wyruszyć w podróż wewnętrzną. Bardzo wyjątkową podróż w głąb samego siebie. Wprawdzie nie będą w niej potrzebne ani kąpielówki, ani podróżna suszarka do włosów, ale może się okazać nie mniej fascynująca! Tylko od czego zacząć taką podróż? Dobrym początkiem okazuje się sztuka teatralna:) Przyjaciele zaczynają wymyślać przedstawienie.

Jak to często bywa, szwedzka książka dla dzieci różni się od typowej polskiej opowieści dla czytelnika w młodszym wieku;) Mamy tu sporo wysublimowanego humoru i łatwą do strawienia dawkę filozofii. Są też dziwne zwierzęta, wykazujące się mądrością życiową i pomysłowością.
Jednak po zakończonej lekturze poczułam ciut rozczarowania. Pierwsza połowa wydaje mi się dużo lepsza niż druga. Oczekiwałam, że poziom filozoficznych przemyśleń orzesznicy i mrówkojada zostanie utrzymany do końca. Jednak może okazałoby się to zbyt nużące dla dziecka? Wymyślanie i reżyserowanie sztuki to już raczej dobra zabawa :)
Uroku książce na pewno dodają wspaniałe ilustracje :)
To jedna z serii opowieści o przygodach i przemyśleniach mrówkojada i orzesznicy.

poniedziałek, 8 października 2018

Książka mojego dzieciństwa: "Pan Maluśkiewicz i wieloryb"

Autor: Julian Tuwim
Wiek: 3+


Ta mała książeczka z serii Poczytaj mi mamo, wydawanej przez Naszą Księgarnię, była bodajże moją ulubioną. Do dziś, gdy pomyślę o panu Maluśkiewiczu, mam przed oczami tego malutkiego człowieczka z kartek tego właśnie wydania:)
"Pan Maluśkiewicz był - tyci,
Tyciuśki jak ziarnko kawy,
A oprócz tego podróżnik,
A oprócz tego ciekawy."

Widział już chyba wszystko na świecie oprócz wieloryba. W celu zaspokojenia swojej ciekawości i by spełnić swe marzenie, pakuje niezbędny ekwipunek do łupinki orzecha i wyrusza do Gdyni, skąd wypływa na morze:) Płynie długo, wreszcie, zmęczony, postanawia zrobić sobie dłuższy postój na bezludnej wyspie. Oczywiście wyspa okazuje się wielorybem, a nawet tylko czubkiem jego nosa :)))
Nie wiem doprawdy, nie pamiętam, co było tak zachwycającego w panu Maluśkiewiczu, że kochałam go latami miłością bezwzględną:) Może to, że był tak maciupki, że nawet mniejszy ode mnie? Może jego odwaga, niepomna na mizerne wymiary? Pewnie przyczynił się do tego wspaniały rytm wiersza.
Nieprzemijająca klasyka niezapomnianego  Juliana Tuwima.

piątek, 5 października 2018

"Cudowny chłopak"

Autor: R.J. Palacio
Wiek: 10+


August jest wesołym, inteligentnym, bystrym 10-latkiem. Wiódłby całkiem zwyczajne życie, gdyby nie fakt, że w wyniku mutacji genu urodził się ze zdeformowaną twarzą. W dzieciństwie przeszedł 27 operacji. Mimo to nadal wygląda dziwnie, odstraszająco. Oczy ma za nisko, uszu nie ma w ogóle, jego szczęka jest tak zdeformowana, że ma problemy z kulturalnym jedzeniem.
August nigdy nie chodził do szkoły. Uczył się w domu z mamą ze względu na swój stan zdrowia i częste pobyty w szpitalu. Jednak teraz rodzice podjęli decyzję, by chłopak spróbował edukacji w placówce, z rówieśnikami. I tak stajemy się świadkami konfrontacji Augusta z nowym otoczeniem.
Początki nie są łatwe. Dyrektor szkoły oddelegowuje trójkę uczniów, by zaopiekowali się nowym kolegą. Wszyscy w szkole zwracają uwagę na twarz chłopca, szepczą za jego plecami. Mimo, że jest przyzwyczajony do bycia "innym", cała sytuacja jest dla niego bardzo stresująca.
Książka składa się z kilku części. Narratorem każdej z nich jest ktoś inny: sam August, jego siostra, koleżanki i koledzy. Dzięki temu możemy poznać odczucia różnych osób uczestniczących w tych samych wydarzeniach. Słowa Augusta budzą współczucie ale i podziw dla jego odwagi i determinacji, by żyć normalnie. Początkowo czytelnik może krytycznie odnieść się do niektórych zachowań jego nowych kolegów, jednak poznając ich punkt widzenia i powody takiego a nie innego postępowania, zmienia zdanie. Bardzo ważny jest głos siostry Augusta, Vii, która kilka lat starsza, towarzyszy mu od urodzenia. Jest świadkiem jego cierpienia i obiektem wielkiej miłości. Dziewczynka, tak naprawdę mała i sama potrzebująca mnóstwa uwagi i uczucia rodziców, szybko staje z boku w "kosmosie", który nagle kręci się już tylko wokół Augusta...
Szkoła to nie tylko dzieci, ale i ich rodzice. Dorośli, z których niektórzy starają się akceptować nowego kolegę swoich dzieci, ale i tacy, którzy krytykują dyrektora za decyzję przyjęcia do placówki "takiego" dziecka...
To niezwykle mądra, pouczająca lektura. Otwiera oczy, budzi empatię. Wraz ze zmieniającymi się narratorami młody czytelnik może stanąć po różnych  stronach "barykady".
Typowo amerykański styl, lekki język i styl powodują, że czyta się szybko. Jednak w głowie pozostaje na długo. Nie można zapomnieć o Auguście. Rodzi się pytanie: ilu takich "Augustów" jest gdzieś blisko nas? Jak ja bym się zachowała w jego obecności?
Książka ważna nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. Polecam do wspólnego czytania i dyskutowania.

piątek, 28 września 2018

"Bombka babci Zilbersztajn"

Autor: Katarzyna Ryrych
Wiek: 10+


Ninka po  śmierci babci przeprowadza się z rodziną do mieszkania w starej kamienicy. Dziewczynka czuje się bardzo samotna. Wszystko w okolicy jest stare, ludzie, domy, nawet psy. Nie ma tu żadnych dzieci, a szkolne koleżanki mieszkają daleko. Starszy brat po niefortunnym wypadku, który przekreślił jego marzenia o sporcie, w ogóle nie zauważa Ninki, twierdzi,  że jej nie ma i traktuje ją jak powietrze. Dziewczynka czuje się, jakby już umarła:(  Alek zawsze był dla niej złośliwy i niemiły, ale teraz sytuacja jest już trudna do wytrzymania:(
Piętro wyżej mieszka dziwna staruszka, pani Zilbersztajn, ta Żydówa, jak nazywa ją Alek. Początkowo Ninka bardzo się jej boi, Alek twierdzi, że to wiedźma (po tym, jak kobieta zabrała mu plastikowy karabin, by nie bawił się z kolegą w wojnę...). Jednak gdy dziewczynka w wyniku ciężkiej choroby ląduje w łóżku tuż przed Bożym Narodzeniem,a tata nie ma czasu się nią zająć, bo mama właśnie jest w szpitalu z nowo narodzoną siostrzyczką, pani Zilbersztajn deklaruje pomoc w opiece. Stają się sobie bliskie. W Wigilię staruszka podarowuje dziecku piękną, starą bombkę. Od tej chwili w mieszkaniu Ninki zaczynają dziać się dziwne rzeczy. W szafie lub gdzieś tuż za nią ukrywa się nieznajoma, przerażona i głodna dziewczynka. Mówi, że nie wolno jej wychodzić, muszą być cicho, że mama dawno jej nie odwiedzała. I że muszą bardzo uważać, kiedy do mieszkania przychodzą Oni. Czy to jakaś nowa gra?

To niepokojąca, chwilami przerażająca opowieść, która porusza temat II wojny światowej w sposób nie bezpośredni. Przenosi czytelnika jakby w świat baśni (zaczarowana szafa niczym rodem z Narnii) by ukazać obrazy całkiem prawdziwe. Niezwykle klimatyczna fabuła pobudza wyobraźnię i działa na emocje.
Klimatu grozy i tajemniczości dopełniają ilustracje pani Anny Rudki. Czarno-białe, wyraziste, wyostrzone, nieco straszne.

czwartek, 27 września 2018

"Wędrówka Nabu"

Autor: Jarosław Mikołajewski
Wiek: 7+



To niezwykła książka. Bardzo wymowna, choć oszczędna w słowa. Mówiąca obrazem. Przemawiająca do wyobraźni. Poruszająca serce. 
Metaforyczna opowieść o nadziei i poszukiwaniu lepszego świata. Zawieszona w próżni historycznej i geograficznej.  Może być interpretowana na wiele sposobów.
Mała Nabu ucieka z rodzinnego miejsca, gdzie płoną domy, wyrusza w poszukiwaniu murowanego domu, którego ogień nie strawi i da poczucie bezpieczeństwa. Przemierza pustynie, przekracza wiele niewidzialnych granic. Spotyka złych ludzi. Musi dokonywać wyborów. Przepływa przez morze i dociera do lądu po drugiej stronie. Gra toczy się o najwyższą stawkę, o życie.
Ilustracje Joanny Rusinek poruszają. Burzą spokój, wywołują emocje.
Nabu pozwala nam, dorosłym, spojrzeć na świat oczami dziecka. I skonfrontować się z pytaniami, jaki świat stworzyliśmy. Jakie reguły ustaliliśmy. 
Autor nie ocenia. Zostawia czytelnikowi otwarte drzwi do własnego zakończenia. Pozwolił zdecydować "po swojemu", jaki los spotka Nabu.
Mnie historia małej dziewczynki skojarzyła się jednoznacznie z losem wielu jej podobnych, przeżywających koszmar Aleppo, uciekających z własnych płonących domów, próbujących dostać się do wybrzeży Europy, której plaże nie kojarzą się z beztroskim opalaniem, a z nadzieją na spokojne życie.
Z tą książką dziecko nie powinno zostać samo. Podobnie jak z pytaniami i emocjami, które się narodzą po lekturze. 


wtorek, 25 września 2018

Książka mojego dzieciństwa - "Bułeczka"

Autor: Jadwiga Korczakowska
Wiek: 7+


Dwie dziewczynki, rówieśnice, przyszywane kuzynki, całkiem od siebie różne, którym przyszło mieszkać razem...
Wandzia, zwana pieszczotliwie Dziunią, ma wszystko o czym zamarzy. Swój pokój, zabawki, gospodynię Gosię. Mieszka w mieście, jest śliczna i rozpieszczana. Jedynie rodzice mogliby spędzać z nią więcej czasu...Mama wyjechała ze swoim teatrem aż nad morze, a tata jest zapracowany od rana do wieczora...Dziunia jest rozkapryszona i zła na cały świat. Zwyczajnie znudzona...Gosia, która zajmuje się całym domem, nie ma czasu na zabawianie dziecka...Małej brak towarzystwa, choć nie chce tego przyjąć do wiadomości. Nie chodzi do przedszkola, bo często choruje, a wśród sąsiadów nie ma żadnych rówieśników.
Pewnego dnia dowiaduje się, że zamieszka z nimi Bronia, daleka krewna, sierota. Do tej pory opiekowała się nią babcią, jednak teraz wyjeżdża do syna za granicę i dziewczynka zostaje zupełnie sama...
Na wieść o przybyciu gościa ze wsi, Wandzia podnosi bunt. Staje się zazdrosna, boi się, że nowe dziecko zajmie przynależne jej miejsce w sercach najbliższych. Odbija się to na niczemu winnej Broni, zwanej od swej zaokrąglonej buzi Bułeczką. Dziunia wykorzystuje jej nieobycie, wyśmiewa się z jej biedy i wiejskich nawyków. Na dodatek Gosia wciąż na nią narzeka, jako na źródło dodatkowej pracy...Bułeczka jest dzieckiem pełnym radości, ciepła i optymizmu. Wychowana w biedzie, docenia każdą chwilę nowego życia. Zupełnym przeciwieństwo Dziuni. Znosi wszystko cierpliwie. Jednak do czasu. Gdy Karol, złośliwy syn sąsiadów, knuje spisek i wysyła fałszywy list do bliskich Broni na wsi, i gdy nowa rodzina daje wiarę oczerniającym słowom, dziewczynka ucieka z domu...Dopiero to zdarzenie zmienia nastawienie Dziuni i Gosi...

To kolejna książka mojego dzieciństwa, która głęboko zapadła mi w pamięć. Mimo, że napisana w latach 50-tych XX wieku, ma w sobie to "coś, co sprawia, że jako dorosła osoba chciałam do niej wrócić. Darzę ją wielkim sentymentem, pamiętam swoje odczucia, kiedy czytałam ją jako kilkuletnia dziewczynka. Współczucie dla Bułeczki, złość na głupią Dziunię;)
Tyle ciepła w tej książce, tyle uczuć tak prawdziwych. Dostrzegania spraw drobnych, ale jakże ważnych. Zachwytów nad przyrodą.
Ciekawe, czy spodobałaby się współczesnym dziewczynkom?