Autor: Mariusz Niemycki
Wiek: 7+
Dziewięcioletnia Matylda, po tragicznej śmierci mamy, przeprowadza się tatą do Miłopola. Dziewczynka jest smutna, tęskni za mamą, zapomniała już, jak się uśmiecha...Jednak stary dom, w którym zamieszkują, okazuje się zaczarowany. Dom okazuje się małym, wesołym chłopcem, który pomaga Matyldzie obronić siebie i tatę przed złym wpływem Malinowej Pani, wiedźmy czyhającej na ich szczęście. Pewnej nocy Dom zabiera dziewczynkę w magiczną podróż, w której może spotkać ukochaną mamę...
Pełna ciepła i magii opowieść nawiązuje do wątków i symboli klasyki literatury dziecięcej.
Książka wydana jest bardzo estetycznie, w twardej, kolorowej okładce. Tekst opatrzony jest ślicznym rycinami autorstwa Alicji Rybickiej.
wtorek, 26 września 2017
poniedziałek, 25 września 2017
"Klątwa Złotego Smoka"
Autor: Agnieszka Stelmaszyk
Wiek: 9+
Bardzo lubimy Kroniki Archeo, kolejne części czytamy po kolei. To już czwarte spotkanie z Bartkiem, Anią i ich angielskimi znajomymi.
Tym razem na aukcji w Londynie giną cenne dzieła sztuki. Podejrzenia padają na wojowników Ninja. Młodzi Gardnerowie zaczynają swoje śledztwo, które prowadzi całą rodzinę do Japonii. Niespodziewanie Ania i Bartek tracą kontakt z przyjaciółmi. Okazuje się, że rodzina Gardnerów prawdopodobnie została porwana! Zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami, Otrowscy ruszają na pomoc. W Kraju Kwitnącej Wiśni trafiają pod opiekę Natoki Matsuzawy. Czy jednak mężczyzna rzeczywiście jest ich sprzymierzeńcem, czy wrogiem? Czy uda się odnaleźć Gardnerów całych i zdrowych?
Jak zwykle w Kronikach Archeo nie można narzekać na nudę. Akcja jest pełna zaskakujących zwrotów, niektóre przygody dosłownie mrożą krew w żyłach.
Jednak tym razem dostrzegłam pewien spory minus: zbyt duża ilość drugoplanowych bohaterów. Ich obcobrzmiące imiona mogą ulecieć z pamięci, gdy nie pojawiają się przez kilkadziesiąt stron, a nagle okazuje się, że biorą kluczową rolę w jakiejś przygodzie. Tym bardziej może to być uciążliwe dla dzieci.
Zbyt mało uwagi poświęciła tym razem autorka krajowi, w którym osadziła akcję. Japonia była ciekawym tłem, jednak tak naprawdę niewiele się o niej dowiedzieliśmy.
Mimo wszystko polecamy Kroniki jak zwykle!
Wiek: 9+
Bardzo lubimy Kroniki Archeo, kolejne części czytamy po kolei. To już czwarte spotkanie z Bartkiem, Anią i ich angielskimi znajomymi.
Tym razem na aukcji w Londynie giną cenne dzieła sztuki. Podejrzenia padają na wojowników Ninja. Młodzi Gardnerowie zaczynają swoje śledztwo, które prowadzi całą rodzinę do Japonii. Niespodziewanie Ania i Bartek tracą kontakt z przyjaciółmi. Okazuje się, że rodzina Gardnerów prawdopodobnie została porwana! Zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami, Otrowscy ruszają na pomoc. W Kraju Kwitnącej Wiśni trafiają pod opiekę Natoki Matsuzawy. Czy jednak mężczyzna rzeczywiście jest ich sprzymierzeńcem, czy wrogiem? Czy uda się odnaleźć Gardnerów całych i zdrowych?
Jak zwykle w Kronikach Archeo nie można narzekać na nudę. Akcja jest pełna zaskakujących zwrotów, niektóre przygody dosłownie mrożą krew w żyłach.
Jednak tym razem dostrzegłam pewien spory minus: zbyt duża ilość drugoplanowych bohaterów. Ich obcobrzmiące imiona mogą ulecieć z pamięci, gdy nie pojawiają się przez kilkadziesiąt stron, a nagle okazuje się, że biorą kluczową rolę w jakiejś przygodzie. Tym bardziej może to być uciążliwe dla dzieci.
Zbyt mało uwagi poświęciła tym razem autorka krajowi, w którym osadziła akcję. Japonia była ciekawym tłem, jednak tak naprawdę niewiele się o niej dowiedzieliśmy.
Mimo wszystko polecamy Kroniki jak zwykle!
środa, 16 sierpnia 2017
Przyjemny angielski
Tak, tak, "nauka" angielskiego może być przyjemna! W naszym domu języki obce są wszechobecne. Każdy się uczy jak może;) i dorośli, i dzieci. Od razu zaznaczam, że durne wkuwanie szkolnych słówek wszystkich nas przyprawia o gęsią skórkę...Dlatego szukamy innych sposobów. Główną motywacją jest chęć zwiedzania świata, a w świecie, jak wiadomo, warto się jakoś dogadywać;)
Dla starszego świetną metodą nauki są filmiki na YT oraz gry on line w międzynarodowym towarzystwie:)
Młodszy lubi oglądać Świnkę Peppę po angielsku. A wieczorami sięgamy po proste książeczki.
Bardzo nam się spodobała seria "Tea Time Stories" autorstwa Danuty Zawadzkiej, wydana przez Skrzata. Tekst jest prosty, fajnie ilustrowany. Do książki dołączona jest płyta, można więc śledzić historyjkę słuchając. Na końcu każdej książeczki znajduje się słowniczek i tłumaczenie. Co ważne, podstawowe zwroty są często powtarzane w tekście, dzięki czemu łatwo "wpadają w ucho".
Seria zawiera kilka części. Choć historyjki o sympatycznych zwierzątkach są proste, słownictwo w nich zawarte przyda się dzieciakom z początkowych klas podstawówki. W tym wieku wiele z nich będzie już potrafiło przeczytać książeczkę samodzielnie, a płyta na pewno w tym pomoże. Dodatkowym atutem na tym poziomie nauki jest zastosowanie jedynie czasu teraźniejszego, co nie mąci niepotrzebnie w małych główkach.
Ciut starszym uczniom polecamy dwuczęściowy "Angielski na medal" wydawnictwa Aksjomat. To świetne książki z zadaniami (u nas zwanymi zagadkami) mającymi na celu powtarzanie słownictwa. Całość podzielona jest na bloki tematyczne (liczby, pory roku i miesiące, kolory itd). Krzyżówki, rebusy, łączenie par- te ciekawe formy sprawiają, że angielskie słówka zapadają w pamięć, a mimowolna nauka nie kojarzy się ze szkołą.
Starszaków zaś zachęcam do lektury serii wydanej przez Bibliotekę Newsweeka "Czytamy w oryginale". To skrócone wersje klasycznych angielskich i amerykańskich powieści. Wersja dwujęzyczna ułatwia lekturę-nie trzeba szukać po słownikach nie znanych słów. Seria przygotowana jest z myślą o czytelnikach na poziomie znajomości języka średnio zaawansowanym.
Nauka języków obcych naprawdę może być przyjemna a nawet zabawna:)
Dla starszego świetną metodą nauki są filmiki na YT oraz gry on line w międzynarodowym towarzystwie:)
Młodszy lubi oglądać Świnkę Peppę po angielsku. A wieczorami sięgamy po proste książeczki.
Bardzo nam się spodobała seria "Tea Time Stories" autorstwa Danuty Zawadzkiej, wydana przez Skrzata. Tekst jest prosty, fajnie ilustrowany. Do książki dołączona jest płyta, można więc śledzić historyjkę słuchając. Na końcu każdej książeczki znajduje się słowniczek i tłumaczenie. Co ważne, podstawowe zwroty są często powtarzane w tekście, dzięki czemu łatwo "wpadają w ucho".
Seria zawiera kilka części. Choć historyjki o sympatycznych zwierzątkach są proste, słownictwo w nich zawarte przyda się dzieciakom z początkowych klas podstawówki. W tym wieku wiele z nich będzie już potrafiło przeczytać książeczkę samodzielnie, a płyta na pewno w tym pomoże. Dodatkowym atutem na tym poziomie nauki jest zastosowanie jedynie czasu teraźniejszego, co nie mąci niepotrzebnie w małych główkach.
Ciut starszym uczniom polecamy dwuczęściowy "Angielski na medal" wydawnictwa Aksjomat. To świetne książki z zadaniami (u nas zwanymi zagadkami) mającymi na celu powtarzanie słownictwa. Całość podzielona jest na bloki tematyczne (liczby, pory roku i miesiące, kolory itd). Krzyżówki, rebusy, łączenie par- te ciekawe formy sprawiają, że angielskie słówka zapadają w pamięć, a mimowolna nauka nie kojarzy się ze szkołą.
Starszaków zaś zachęcam do lektury serii wydanej przez Bibliotekę Newsweeka "Czytamy w oryginale". To skrócone wersje klasycznych angielskich i amerykańskich powieści. Wersja dwujęzyczna ułatwia lekturę-nie trzeba szukać po słownikach nie znanych słów. Seria przygotowana jest z myślą o czytelnikach na poziomie znajomości języka średnio zaawansowanym.
piątek, 11 sierpnia 2017
"Lolek"
Autor: Adam Wajrak
Wiek: 7+
Lolek, kiedy nie był jeszcze Lolkiem, przeżył wiele złego w swoim psim życiu. Od mamy trafił do złych ludzi, którzy prawdopodobnie go bili i trzymali na łańcuchu. Dlatego od nich uciekł. I stracił zaufanie do ludzi. Bał się wszystkich. Po długiej wędrówce, w śniegu i mrozie, wycieńczony trafił na podwórko warsztatu samochodowego. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności do tego samego warsztatu właśnie tego styczniowego dnia trafili Adam i Nuria. Od dawna już tęsknili za psem, bo dom bez psa jest pusty, odkąd ich ukochana suczka odeszła do psiego raju, nie mogli się odnaleźć ze swoim kolejnym psem. Aż do spotkania z Lolkiem, który jeszcze nie był Lolkiem. Był za to kupką nieszczęścia, skołtunionej sierści i beznadziei. Zaczęło się powolne oswajanie i budowanie zaufania...Aż w końcu Lolek trafił na podwórko domu na skraju Puszczy, a do serc tych wspaniałych ludzi trafił jeszcze wcześniej...
Przepiękna opowieść, z życia wzięta! Przeczytaliśmy ją jednym tchem! Na początku bardzo smutna, potem dająca nadzieję, aż wreszcie napawająca radością na końcu:)
Wspaniała uczta dla wszystkich miłośników psów. Ale nie tylko. Podejrzewam, że który mały czytelnik psa jeszcze nie ma, grozi mu nagła chęć uratowania jakiegoś "Lolka" i odnalezienia się ze swoim psem...
O zwierzętach pan Wajrak umie pisać jak nikt inny!
Piękne wydanie, w twardej okładce, ilustrowane ciekawymi, kolażowymi dziełami autorstwa pana Mariusza Andryszczyka.
Wiek: 7+
Lolek, kiedy nie był jeszcze Lolkiem, przeżył wiele złego w swoim psim życiu. Od mamy trafił do złych ludzi, którzy prawdopodobnie go bili i trzymali na łańcuchu. Dlatego od nich uciekł. I stracił zaufanie do ludzi. Bał się wszystkich. Po długiej wędrówce, w śniegu i mrozie, wycieńczony trafił na podwórko warsztatu samochodowego. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności do tego samego warsztatu właśnie tego styczniowego dnia trafili Adam i Nuria. Od dawna już tęsknili za psem, bo dom bez psa jest pusty, odkąd ich ukochana suczka odeszła do psiego raju, nie mogli się odnaleźć ze swoim kolejnym psem. Aż do spotkania z Lolkiem, który jeszcze nie był Lolkiem. Był za to kupką nieszczęścia, skołtunionej sierści i beznadziei. Zaczęło się powolne oswajanie i budowanie zaufania...Aż w końcu Lolek trafił na podwórko domu na skraju Puszczy, a do serc tych wspaniałych ludzi trafił jeszcze wcześniej...
Przepiękna opowieść, z życia wzięta! Przeczytaliśmy ją jednym tchem! Na początku bardzo smutna, potem dająca nadzieję, aż wreszcie napawająca radością na końcu:)
Wspaniała uczta dla wszystkich miłośników psów. Ale nie tylko. Podejrzewam, że który mały czytelnik psa jeszcze nie ma, grozi mu nagła chęć uratowania jakiegoś "Lolka" i odnalezienia się ze swoim psem...
O zwierzętach pan Wajrak umie pisać jak nikt inny!
Piękne wydanie, w twardej okładce, ilustrowane ciekawymi, kolażowymi dziełami autorstwa pana Mariusza Andryszczyka.
środa, 2 sierpnia 2017
"Jest O.K!"
Autor: Irena Landau
Wydawnictwo: Literatura
Wiek: 7+
To niecodzienny temat w literaturze dla dzieci - pamiętnik nauczycielki! Barbara jest w szkole nowa, zaczyna tu pracę, nikogo nie zna. Czy będzie jej tu dobrze? Czy polubi "swoje" dzieci? Oto pytania, które zaprzątają jej głowę na początku roku szkolnego. Postanawia zapisywać swoje spostrzeżenia, odczucia i uwagi w specjalnym, zielonym zeszycie. A czytelnik dostaje do niego wgląd:)
Uczeń ma niebywałą okazję przeczytać, co "siedzi w głowie" nauczycielki;) Jak ona widzi lekcję, rozmowy z dziećmi. Przekonuje się, że "nauczyciel też człowiek", ma swoją rodzinę, czasem źle się czuje, czasem boi, czasem nie chce mu się wstać.
Dzięki temu, że Basia jest bardzo sympatyczną wychowawczynią, i książkę czyta się bardzo miło. Spotykamy tu wiele codziennych sytuacji z codziennego życia szkoły, ale i zwyczajnej rodziny.
Mam jednak pewne zastrzeżenia. Autorka uparcie pisze o synku Basi jako o chorym. Ignaś ma Zespół Downa, jest inny, ale nie chory! Zdecydowanie zwróciłam na to uwagę dziecku.
Pani Landau pisze bardzo ciepło, także o tolerancji (spotkanie Ignasia z uczniami). Ale ta postawa tolerancji jest chwilami dość sztucznie wymuszana i narzucana. Autorka podchodzi wg mnie do tematu i czytelnika mało subtelnie, jakby nie wierzyła, że sam pozytywnie odniesie się do Ignasia.
Wydawnictwo: Literatura
Wiek: 7+
To niecodzienny temat w literaturze dla dzieci - pamiętnik nauczycielki! Barbara jest w szkole nowa, zaczyna tu pracę, nikogo nie zna. Czy będzie jej tu dobrze? Czy polubi "swoje" dzieci? Oto pytania, które zaprzątają jej głowę na początku roku szkolnego. Postanawia zapisywać swoje spostrzeżenia, odczucia i uwagi w specjalnym, zielonym zeszycie. A czytelnik dostaje do niego wgląd:)
Uczeń ma niebywałą okazję przeczytać, co "siedzi w głowie" nauczycielki;) Jak ona widzi lekcję, rozmowy z dziećmi. Przekonuje się, że "nauczyciel też człowiek", ma swoją rodzinę, czasem źle się czuje, czasem boi, czasem nie chce mu się wstać.
Dzięki temu, że Basia jest bardzo sympatyczną wychowawczynią, i książkę czyta się bardzo miło. Spotykamy tu wiele codziennych sytuacji z codziennego życia szkoły, ale i zwyczajnej rodziny.
Mam jednak pewne zastrzeżenia. Autorka uparcie pisze o synku Basi jako o chorym. Ignaś ma Zespół Downa, jest inny, ale nie chory! Zdecydowanie zwróciłam na to uwagę dziecku.
Pani Landau pisze bardzo ciepło, także o tolerancji (spotkanie Ignasia z uczniami). Ale ta postawa tolerancji jest chwilami dość sztucznie wymuszana i narzucana. Autorka podchodzi wg mnie do tematu i czytelnika mało subtelnie, jakby nie wierzyła, że sam pozytywnie odniesie się do Ignasia.
wtorek, 18 lipca 2017
Książka mojego dzieciństwa: "Podróż za jeden uśmiech" czyli niezawodna klasyka!
Autor: Adam Bahdaj
Wydawnictwo: Literatura
Wiek: 10+
To jedno z tych wspomnień z wczesnych nastoletnich lat, na myśl o którym buzia sama się uśmiecha:)
Poldek (narrator powieści) i jego brat cioteczny Duduś Fąferski mają dołączyć do mam wypoczywających w Międzywodziu z maluchami zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Oczywiście chłopców ma zawieźć któryś z tatusiów. Jednak gdy wakacje się zaczynają okazuje się, że tata Poldka musi pilnie wyjechać do huty Florian, a wuj buduje kombinat w Płocku (za co nawet dostał krzyż zasługi!) i żaden z nich nie ma czasu na podróż. Ciocia Anka, która pod nieobecność rodziców zajmuje się Poldkiem, też nie ma takiej możliwości, gdyż zakochana po uszy, roztrzepana i zabiegana, za nic nie może się ruszyć z Warszawy! W związku z tym zapada decyzja, że chłopcy pojadą do Międzywodzia pociągiem. W ostatniej chwili okazuje się, że ciotka nie ma czasu nawet odwieźć ich na dworzec, w związku z czym zostawia chłopcom pieniądze na bilety (których zapomniała kupić dzień wcześniej), a dalej mają sobie radzić sami. Są przecież prawie dorosłymi czternastolatkami! O ile zaradny Poldek, typ harcerza-trampa, z radością stawia czoła wyzwaniu, o tyle lalusiowaty Duduś popada w rozpacz. Na dworcu dzieją się sceny dantejskie, jakby cała Warszawa nagle wyruszała do Szczecina! Przy kasie okazuje się, że chłopcy...nie mają pieniędzy na bilety! Nic nie dają przepychanki, który z nich je zgubił...Poldek proponuje, żeby nad morze dojechali autostopem. Oczywiście bez wiedzy dorosłych, bo mamy będą przekonane, że chłopcy są jeszcze w Warszawie, a nadopiekuńcza babcia Dudusia-że są już w Międzywodziu. Wreszcie Duduś przystaje na ten pomysł i tak zaczyna się pełna śmiesznych i czasem niesamowitych przygód podróż autostopem przez pół Polski!
Osobiście uwielbiam obu młodych podróżników, tak skrajnie różnych od siebie. Duduś wywołuje uśmiech już samym strojem, w jakim rusza nad morze: eleganckie spodnie "w kancik", popelinowa koszula i błękitna mucha w groszki. Całość obrazu dopełnia elegancka walizka z cielęcej skóry. Jakież rozbawienie budzi zderzenie tego animuszu z sytuacjami, z jakimi chłopcy nie raz stykają się w drodze! Kontrastem dla Dudusia jest Poldek, miłośnik powieści Londona, dla którego podróż, spanie pod gołym niebem, zdobywanie jedzenia - są niesamowitą przygodą!
Przy okazji Autor świetnie zobrazował realia Polski lat 60-tych, nie szczędząc zdrowej dawki komizmu i lekkiej kpiny.
Mimo, że książka została wydana po raz pierwszy mnóstwo lat temu, i dziś może bawić kolejne pokolenie czytelników. I mimo, że bohaterowie mają po 14 lat, ich przygody zapewne rozbawią i młodsze dzieci!
Dla nas to idealna lektura na długie wakacyjne wieczory, popołudnia w hamaku czy deszczowy dzień tego kapryśnego lata!
Wydawnictwo: Literatura
Wiek: 10+
To jedno z tych wspomnień z wczesnych nastoletnich lat, na myśl o którym buzia sama się uśmiecha:)
Poldek (narrator powieści) i jego brat cioteczny Duduś Fąferski mają dołączyć do mam wypoczywających w Międzywodziu z maluchami zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Oczywiście chłopców ma zawieźć któryś z tatusiów. Jednak gdy wakacje się zaczynają okazuje się, że tata Poldka musi pilnie wyjechać do huty Florian, a wuj buduje kombinat w Płocku (za co nawet dostał krzyż zasługi!) i żaden z nich nie ma czasu na podróż. Ciocia Anka, która pod nieobecność rodziców zajmuje się Poldkiem, też nie ma takiej możliwości, gdyż zakochana po uszy, roztrzepana i zabiegana, za nic nie może się ruszyć z Warszawy! W związku z tym zapada decyzja, że chłopcy pojadą do Międzywodzia pociągiem. W ostatniej chwili okazuje się, że ciotka nie ma czasu nawet odwieźć ich na dworzec, w związku z czym zostawia chłopcom pieniądze na bilety (których zapomniała kupić dzień wcześniej), a dalej mają sobie radzić sami. Są przecież prawie dorosłymi czternastolatkami! O ile zaradny Poldek, typ harcerza-trampa, z radością stawia czoła wyzwaniu, o tyle lalusiowaty Duduś popada w rozpacz. Na dworcu dzieją się sceny dantejskie, jakby cała Warszawa nagle wyruszała do Szczecina! Przy kasie okazuje się, że chłopcy...nie mają pieniędzy na bilety! Nic nie dają przepychanki, który z nich je zgubił...Poldek proponuje, żeby nad morze dojechali autostopem. Oczywiście bez wiedzy dorosłych, bo mamy będą przekonane, że chłopcy są jeszcze w Warszawie, a nadopiekuńcza babcia Dudusia-że są już w Międzywodziu. Wreszcie Duduś przystaje na ten pomysł i tak zaczyna się pełna śmiesznych i czasem niesamowitych przygód podróż autostopem przez pół Polski!
Osobiście uwielbiam obu młodych podróżników, tak skrajnie różnych od siebie. Duduś wywołuje uśmiech już samym strojem, w jakim rusza nad morze: eleganckie spodnie "w kancik", popelinowa koszula i błękitna mucha w groszki. Całość obrazu dopełnia elegancka walizka z cielęcej skóry. Jakież rozbawienie budzi zderzenie tego animuszu z sytuacjami, z jakimi chłopcy nie raz stykają się w drodze! Kontrastem dla Dudusia jest Poldek, miłośnik powieści Londona, dla którego podróż, spanie pod gołym niebem, zdobywanie jedzenia - są niesamowitą przygodą!
Przy okazji Autor świetnie zobrazował realia Polski lat 60-tych, nie szczędząc zdrowej dawki komizmu i lekkiej kpiny.
Mimo, że książka została wydana po raz pierwszy mnóstwo lat temu, i dziś może bawić kolejne pokolenie czytelników. I mimo, że bohaterowie mają po 14 lat, ich przygody zapewne rozbawią i młodsze dzieci!
Dla nas to idealna lektura na długie wakacyjne wieczory, popołudnia w hamaku czy deszczowy dzień tego kapryśnego lata!
czwartek, 22 czerwca 2017
Wakacyjne plany książkowe
Już od wielu lat nie czułam tak zbliżających się wakacji, jak w tym roku! Mam wrażenie, jakbym cofnęła się w czasie, do swojego dzieciństwa, do nastolatkowych lat, kiedy to w czerwcu powietrze pachniało akacjami, lipami i różami. Kiedy czekało się na ten ostatni dzień, by wypakować z szafek wszystkie podręczniki i zeszyty po całym roku ciężkiej pracy. Kiedy pod koniec czerwca czuło się już ten powiew wolności, odliczało dni do momentu, w którym po 10 miesiącach znów nic-nie-trzeba-robić! Kiedy u progu wakacji układało się stosik wymarzonych książek na wakacje, tych wszystkich, na które brakowało czasu zajętego czytaniem lektur szkolnych. Kiedy długie, letnie już wieczory, przynosiły orzeźwiające po upalnym dniu powietrze i zachęcały do czytania aż do nocy!
Dokładnie tak się poczułam w tym roku.
Oczywiście wiem, że TAKIE wakacje to nierealne marzenie. Czasy nastolatkowe minęły już bardzo dawno, urlop w pracy trwa niestety tylko dwa tygodnie, od gotowania i sprzątania jeszcze trudniej mieć wolne;)
A jednak dałam się porwać nostalgicznym wspomnieniom przeplatanym marzeniami i u progu wakacji zgromadzić stosik książek dla mojego już wcale nie tak małego 9-latka. A że sam jeszcze za dużo czytać nie lubi, czekają nas długie wieczory wspólnej lektury na hamaku czy leżaku! Tym uważniejszy mój wybór, bym i ja miała z tej lektury jak najwięcej przyjemności;)
Coś w tym jest, że na wakacje z reguły wybiera się powieści lekkie, przyjemne i pełne przygód. Najlepiej takie, których akcja toczy się również latem, gdyż wtedy łatwiej wczuć się w klimat czytanej książki. Postanowiłam namówić mojego współczytacza na powrót do przygodowych powieści mojego dzieciństwa! Mam nadzieję, że klasyka spodoba się i jemu, że i on zapamięta pewne tytuły na długie lata!
Z półki zdjęłam i odkurzyłam "Wakacje z duchami", które choć momentami są ciut straszne, jednak fascynują niesamowitymi przygodami trójki przyjaciół spędzających wakacje w leśniczówce.
Być może uda nam się już przeczytać którąś z części "Pana Samochodzika"?
A na pewno wyruszymy w podróż autostopem z niezapomnianym Dudusiem i jego akuratnym kuzynem! "Podróż za jeden uśmiech" to lektura obowiązkowa, mam nadzieję, że mój współtowarzysz letniego czytania już do niej dorósł!
U progu wakacji trafiła też do nas jedna nowość - "Wyspa mojej siostry" Katarzyny Ryrych. Sądząc z opisu, to piękna opowieść o niepełnosprawności. Książka zdobyła I miejsce w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren.
Mam nadzieję, że to będą fajne wakacje, także czytelniczo:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









