Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 grudnia 2021

"Self-regulation : opowieści dla dzieci o tym, jak działać gdy emocje biorą górę"

 Autor: Agnieszka Stążka-Gawrysiak

Wiek: 5+




Self-Reg jest od jakiegoś czasu dość popularnym pojęciem w kręgach psychologów, couchów itp. Pochodzi z języka angielskiego i określa cały zespół metod usprawniania wewnętrznej samoregulacji. Wyćwiczenie reakcji self-reg to praca na lata, jednak warto zacząć jak najwcześniej przez uświadamianie dziecku, jak może lepiej zrozumieć swoje emocje. Bo każdym z nas targają emocje. Nie jest łatwo nad nimi zapanować, ani dzieciom, ani rodzicom. 

Opisywana pozycja przeznaczona jest dla przedszkolaków i ich rodziców. Składa się z opowiadań dotyczących codziennych sytuacji dziecka, zarówno w przedszkolu, w domu, na placu zabaw, w relacjach z rodzeństwem czy kolegami. Każda z nich staje się źródłem silnych emocji, prowadzących do wybuchu. I tu następuje pozytywne zakończenie: autorka pokazuje, jak wybić się z koła nakręcających się emocji. Po każdym opowiadaniu jest krótka "lekcja" dla rodzica, pomagająca zrozumieć na czym polega zabezpieczenie emocjonalne danego obszaru stresu i samoregulacji (obszar biologiczny, społeczny, poznawczy, obszar emocji, reakcja na stres).

Autorka jest certyfikowaną trenerką i uważam, że w sposób bardzo przejrzysty i przystępny przedstawiła temat zarówno dzieciom, jak i rodzicom. Pomaga jednym i drugim zrozumieć emocje i to, co się dzieje w mózgu w kryzysowej sytuacji oraz jak można zapobiec katastrofie.  


czwartek, 13 sierpnia 2020

"Morze. Odpływ" Grzegorz Gortat

 Wiek: 14+

 

Kilkunastoletni Patryk spędza wakacje z rodzicami nad morzem. Chłopak uwielbia malować. Nawet na plaży nie rozstaje się ze szkicownikiem. Pewnego upalnego dnia zdarza się wypadek. W falach ginie chłopiec i jego ojciec. Kilka godzin później inny wypadek zmienia na zawsze życie Patryka.

Chłopak zaczyna się izolować od świata. Nie umie wybaczyć ojcu, choć ten stara się odbudować relacje z synem. Swój bunt manifestuje strojem, znikaniem z domu, milczeniem. Zawala szkołę, za to codziennie odwiedza muzeum sztuki. Pod przykrywką zamiłowania do obrazów, snuje plan zemsty na rodzicach. Szuka sprzymierzeńców i pomocników. Trafia na Siwego, 16-latka po przejściach, z wyrokiem "w zawiasach". Zaprzyjaźnia się ze strażnikiem muzeum, który ma właśnie odejść na emeryturę. Ci dwaj mężczyźni sprawiają, że Patryk zaczyna patrzeć inaczej na wiele życiowych sytuacji.

Powieść napisana jest bardzo ciekawie. Nie jest długa, wytrawny czytelnik pochłonie ją w jedno popołudnie. Rozdziały dotyczące teraźniejszości przeplatają się z krótkimi wstawkami o tym, co wydarzyło się rok temu nad morzem. Jednak autor do samego końca nie zdradza, co tak naprawdę gnębi Patryka. Czy rzeczywiście to tylko żal do rodziców i trudność z zaakceptowaniem niepełnosprawności? Czy też chłopiec nie umie poradzić sobie z wyrzutami sumienia?

Istotnym elementem jest tu warstwa psychologiczna. Nie tylko rozterki chłopaka wypełniają karty książki. Moją wagę zwracała też postawa rodziców, próbujących na różne sposoby pomóc jedynakowi, ale też - starających się dać mu czas na oswojenie się z sytuacją. Ich bliska, ale nie narzucająca się, nie kontrolująca obecność zasługuje na szacunek.

Nie jest to powieść lekka i przyjemna. Ale na pewno ważna. Warta przeczytania.

środa, 18 grudnia 2019

"Sznurówka, ptak i ja" Ellen Karlsson

Wiek: 8+


Żeby nie było tak monotematycznie przedświatecznie i zimowo, tym razem przenosimy się książkowo do wakacji i lata. Selma spędza je u dziadków na szwedzkiej wyspie. Po wakacjach ma zmienić szkołę, co trochę ją martwi i stresuje, a trochę nie. Bo w  starej szkole w mieście i tak nie ma żadnej przyjaciółki. Selma ma za to w sobie dziwnego ptaka, który ciągle dziobie ją w serce i wypomina: a to brak przyjaciółki, a to, że się do czegoś nie nadaje, a to że czegoś nie umie...
Na wyspie Selma stara się udawać, że nie słyszy ptaka. I stara się nie przejmować brakiem przyjaciółki.
Wszystko się zmienia, kiedy poznaje zawadiacką, pełną energii i pomysłów, odważną Sznurówkę. Sznurówka nosi czapkę z daszkiem, nie ma oporów przed niczym i o wszystkim potrafi mówić "prosto z mostu". Dziewczynki zaprzyjaźniają się, zakładają Klub Miłośników Przyrody. To dzięki Sznurówce Selma zaczyna wierzyć w siebie i swoje możliwości. I to Sznurówka ostatecznie przegania dziobiącego Selmę ptaka!
Ta w sumie dość niepozorna książka porusza dwa bardzo ważne tematy: wewnętrznego krytyka i wagi dziecięcej przyjaźni. Wg mnie nie powinno się zostawić dziecka sam na sam z tą lekturą. Zwłaszcza z takim, które ma w sobie dziobiącego ptaka, warto o nim porozmawiać przy okazji czytania. Być może i ono znajdzie kogoś, kto pomoże wygonić krytykującego potwora.

piątek, 31 maja 2019

"Wyspa mojej siostry" Katarzyna Ryrych

Wiek: 10 +




Przyznam, że mocno zmyliła mnie okładka książki. Patrząc na nią, byłam przekonana, że to prosta opowieść dla młodszych czytelników. Jakież było moje zaskoczenie, gdy zaczęłam czytać! Zdecydowanie jest to powieść dla starszych dzieci. Nie bez powodu otrzymała nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren w kategorii wiekowej 10-14 lat.

Zaczyna się wzruszającym listem narratorki-Marysi do jej starszej-młodszej siostry Pippi.
Pippi jest inna. Duża, gruba, jej niezdarne palce nie radzą sobie z zapięciem guzików, a niesforne rude włosy trudno rozczesać i zapleść w warkoczyki. Mówi niewyraźnie, a każde słowo ma dla niej tylko jedno, konkretne znaczenie. Za to Pippi świetnie gotuje i potrafi wszystko zapamiętać, jakby w głowie miała komputer. I nauczyła swoją młodszą siostrę tylu rzeczy, jak choćby sikać do nocnika!
Mysia uwielbia starszą siostrę. Chce, żeby razem chodziły do szkoły, choć już po pierwszych lekcjach okazuje się to niemożliwe. Ale miejsce w ławce koło Marysi zawsze pozostanie puste, zarezerwowane dla Pippi.

Wraz z upływem lat Marysia coraz częściej uświadamia sobie, że Pippi mieszka na innej wyspie, bezludnej. Nikt ze świata nie chce tam dotrzeć, nie chce jej poznać, ludzie boją się inności. A Pippi boi się świata. Wszystko ma być uporządkowane, przewidywalne, każda zmiana powoduje zachwianie bezpiecznej stabilizacji.
Marysia dorasta, dojrzewa, zmienia się. Za szybko jak dla Pippi.
I jest jeszcze tata. Mama dziewczynek nie żyje od bardzo dawna. To tata zajmuje się córkami i świetnie sobie z tym radzi. Jednak czy i on nie czuje się samotny na swojej wyspie? Niestety, żadna kobieta nie zechciała związać swojego życia z Pippi...
Gdy zachowanie Pippi staje się niebezpieczne dla otoczenia, zapada decyzja o wysłaniu jej do "sanatorium", w którym nauczy się samodzielności i wszystkiego, co będzie jej potrzebne, gdy zabraknie kiedyś taty. Dopiero tam wyspa Pippi zaczyna się zaludniać, osobami podobnymi do niej.
A w domu robi się pusto. Pewne etapy nieuchronnie się kończą, by inne mogły się zacząć.

 Opowieść Marysi jest bardzo wzruszająca. To obraz dojrzewania, życia w rodzinie z osobą niepełnosprawną. Przejścia od całkowitej, niewinnej, dziecięcej akceptacji do świadomości "inności", do pytań "dlaczego" i "co dalej". Przejścia z etapu, na którym starsza siostra była całym światem i oparciem młodszej, do potrzeby "oderwania się". Każdy mógł przejść mostem prowadzącym do świata tej małej rodziny. Jednak nikt nie chciał tam wchodzić. A Marysia, Pippi i ich tata tak naprawdę do "normalnego" świata wstępu nie miały. Przyszedł moment trudnej decyzji, która  umożliwiła inne życie...

Autorka pięknie mówi o inności. Oswaja czytelnika z tym tematem. Pokazuje, że na bezludnej wyspie, zamieszkanej tylko przez osobę niepełnosprawną, nie ma żadnych potworów, a tylko drugi człowiek. Istota, którą tak trudno poznać....

Książka jest pięknie wydana, napisana językiem wręcz przypominającym muzykę. Czytałam ją już dwa lata temu. A dziś po raz kolejny zdjęłam z półki, by znaleźć się w świecie Pippi i Mysi. Emocje wciąż te same...Pozostawia czytelnika w zadumie i ciszy na długo po przewróceniu ostatniej kartki...

wtorek, 26 lutego 2019

"Inny niż wszyscy" Per Nillson

Wiek: 8+



W klasie Dawida są różne dzieci. Wysokie i niskie, grubsze i chudsze, rozbrykane i spokojne. Tylko Oskar jest Inny.Zachowuje się inaczej niż wszyscy. To się da od razu zauważyć, gdy wejdzie się do klasy. Gdy chłopak znika na kilka dni, wychowawczyni przekazuje jego kolegom i koleżankom dziwną wiadomość: Oskar ma zespół Aspergera. To nie jest choroba. Po prostu taki jest. Inny niż wszyscy.
Dawid ma teraz poważne zmartwienie: czy Oskar jest w związku z tym normalny? I czy on, Dawid jest na pewno normalny? Czy nie jest inny niż wszyscy? Zastanawia się nad sobą. I obserwuje innych. Czy to, że różnią się między sobą, jest normalne? Czy jednak nie?
Autor porusza kilka ciekawych tematów. Po pierwsze: dojrzewanie do tego, żeby zacząć zauważać różnice między  ludźmi. Po drugie:  życie osoby z zespołem Aspergera, jej zachowanie i reakcje otoczenia. Po trzecie, jak to zwykle w skandynawskiej literaturze dla dzieci, ważnym elementem jest pierwsza miłość.
Jednak wg mnie każdy z tych tematów został potraktowany bardzo skrótowo, powierzchownie. Zabrakło mi bliższych informacji o tym, jak osoby z zespołem Aspergera postrzegają świat. Zabrakło mi pozytywnych zachowań klasy w stosunku do Oskara. Autor skupił się głównie na wewnętrznych rozterkach Dawida i to głównie na roztrząsaniu pytania: ale czy JA jestem normalny?
Za krótko. Za płytko. To dobry start do rozmów z dzieckiem, do poszukiwania dalszych informacji. Ale sama książka pozostawiła niedosyt.

piątek, 13 maja 2016

Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą

Autor:  Sylvia Heinlein
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Wiek: 7+
Ocena: 4

Sara ma bardzo zapracowanych, wiecznie zajętych swoimi sprawami rodziców. Na szczęście ma też ciotkę Huldę, siostrę mamy, którą odwiedza w każdą środę. Ciocia jest zawsze wesoła, ma czas i chętnie słucha, co Sara jej opowiada. Jednak rodzice, a zwłaszcza tata, są przeciwni tym regularnym odwiedzinom. Dlaczego? Bo, jak mawia z ironią i politowaniem tata: jest ona  upośledzona umysłowo. Hulda mieszka w specjalnym mieszkaniu wraz z kilkoma podobnymi jej osobami. Dla Sary to nie jest problem, jednak dla jej rodziców-coraz większy. W ogóle ciotka wydaje się być dla nich problemem...Dlatego wyszukują dla Sary coraz to nowe zajęcia, które uniemożliwiłyby środowe spotkania z ciotką. Kiedy mama postanawia przenieść siostrę do innego ośrodka, oddalonego od miejsca zamieszkania Sary, dziewczynka postanawia uciec z ciotką. Widzi w tym jedyną szansę na bycie razem. I tak zaczyna się ich podróż.
Książka porusza bardzo ważny temat: postrzegania osób niepełnosprawnych, także przez członków najbliższej rodziny. Mamy tu zderzenie punktu widzenia dziecka i osób dorosłych. Przyznam, że nie raz bolały mnie czytane słowa, nie raz czułam wstyd za rodziców Sary...Dla kontrastu porównane są obie siostry: mama Sary, zgrabna, piękna, zadbana, modnie ubrana i ciotka Hulda, duża, otyła, po prostu brzydka...Mnie osobiście takie schematyczne, stereotypowe ukazanie osoby niepełnosprawnej zagrało na emocjach. Jednak, o czym się przekonałam, dziecko sprawę widzi nieco inaczej.
Co do samej formy opowieści mam mieszane uczucia. Nie zachwyciła mnie, momentami ciągnęła się nudno i leniwie, za długo kręciła się wokół relacji rodziców z ciotką Huldą, za mało się działo. O ile dorosłemu takie kilkukrotne wytykanie raniących zachowań może dać tylko do myślenia, o tyle dziecko może się znudzić.
Książka wydana jest bardzo ładnie, kolorowa, twarda okładka przyciąga wzrok. Ilustracje są czarno-białe, ale mocno wymowne. Nie przytłaczają jednak tekstu, są do niego dodatkiem.

środa, 6 kwietnia 2016

Cukierek dla dziadka Tadka

Autor: Ivona Brezinova
Wydawnictwo: Stentor
Wiek: 6+
Ocena: 5


To jedna z popularnych ostatnio książek dla dzieci dotyczących trudnych spraw dorosłych. Ale czy rzeczywiście tylko dorosłych? Przecież każda trudna sytuacja w rodzinie w ten czy inny sposób dotyka również dziecka... Jednak jest to książka inna niż większość, bo dotyczy tematu rzadko poruszanego, trochę tematu tabu: choroby Alzheimera.
Zaczyna się od tego, że dziadka Tadka przyprowadziła do domu policja. Nie, nie zrobił nic złego, po prostu jakoś się zgubił. A potem zdarzają się coraz częściej różne dziwne sytuacje. Dziadek np. zaczyna jeść zupę widelcem albo nagle nie wie, jak się otwiera od środka drzwi od łazienki... I o wielu rzeczach zapomina. Kilkuletni Janek uważa to za zabawę i obraca z dziadkiem wszystko w żart. Dziadek stopniowo staje się jak dziecko.
Autorka podchodzi do tematu choroby bardzo przyjaźnie, łagodnie i z humorem. Nie robi z niej potwora. Janek mieszka w rodzinie wielopokoleniowej, pod jednym dachem egzystuje z rodzicami, dziadkiem i właśnie pradziadkiem Tadziem. To na pewno ułatwia opiekę nad chorym, bliscy są wsparciem i dla niego, i dla siebie nawzajem.
Moim zdaniem to ważna książka. Zwłaszcza dla rodzin, w których choroba Alzheimera jest stałym mieszkańcem. Napisana jest bardzo fajnie, bez zbytniego patosu, bez naiwności, ale i bez tragizmu. Polecam!

wtorek, 23 lutego 2016

O króliku, który chce zasnąć

Autor: Carl-Johan Forseen Ehrlin
Wydawnictwo: Sonia Draga
Wiek: 3+
Ocena:5

Tym razem książka dla dzieci, ale i dla rodziców:) Dla tych wszystkich, którzy spędzają wieczory w dziecinnym pokoju, albo biegają między kuchnią i sypialnią donosząc pić, dając ostatniego z ostatnich buziaków itp. Czyli dla tych wszystkich zmęczonych rodziców, których dzieci mają problemy z zasypianiem.
Królik Romek ma problemy z zaśnięciem, mimo, że jest bardzo zmęczony. Mama zabiera go do Wujka Ziewka, by uzyskać od niego potrzebną pomoc. Po drodze spotykają różne zwierzątka, które udzielają rad, jak zasnąć. W koń Wujek obsypuje Romka proszkiem usypiającym i królik może spokojnie zasnąć:)
Książeczka wykorzystuje techniki psychologiczne, docierające do podświadomości dziecka, pomagające mu się wyciszyć, odprężyć i zasnąć. W tekście wytłuszczone są wręcz zwroty, zdania mające wprowadzić dziecko w stan zasypiania. Autor zaleca czytanie ich powoli, z odpowiednią tonacją, wręcz ziewając.
Wg mnie to zupełnie nowatorskie podejście do lektury przeznaczonej do czytania przed snem. Dodatkowo oprócz tekstu bajki książka zawiera rady Autora co do sposobu artykułowania czytanych zdań.
Tekst napisany jest dość małą czcionką, ewidentnie z zamysłem czytania przez rodzica a nie samodzielnie przez dziecko. Ilustracje są bardzo spokojne, stonowane, w pastelowych kolorach. Dość duży format i twarda okładka powodują, że wydanie chętnie trzyma się w ręku.


niedziela, 21 lutego 2016

Moje ciało należy do mnie

Autor: Gudrun Dittrich i in.
Wydawnictwo: Prószyński
Wiek: 3+
Ocena: 5

Bardzo sympatyczna książeczka o tym, jak nauczyć dziecko szacunku do własnego ciała i mówienia "nie" (choć wielu rodzicom na pewno się wydaje, że to słowo w wykonaniu potomka słyszy aż za często;) ). 
Autorzy rozróżniają dobry i zły dotyk. Mówią, że przytulanie do mamy, taty, babci czy siostry są miłe i można z nich korzystać do woli! Jednak z kolegami czy obcymi sprawa ma się inaczej. Dziecko powinno wiedzieć, że ma praw mówić "nie, nie chcę, żebyś mnie dotykał/nie chcę cię dotykać", a dorosły powinien to uszanować.
Bogato i ładnie ilustrowana, zawiera niezbyt wiele tekstu, ale uważam, że ta ilość jest wystarczająca. Jeśli potrzeba, można dodać przecież coś od siebie. Raczej dla młodszych dzieci, napisana prostym, przystępnym językiem.
Całkiem dobra książka!

środa, 17 lutego 2016

Chyba jestem nieśmiały

Autor: Barbara Cain
Wydawnictwo: GWP
Wiek: 5+
Ocena: 5


Staś jest nieśmiałym chłopcem. Boi się odezwać do kogokolwiek, nie odpowiada na pytania sąsiadów, nawet nie mówi im dzień dobry. Dlaczego? Po pierwsze obawia się, że ktoś może być na niego zły, albo że się ośmieszy. Po drugie: czuje, że słowa więzną mu w gardle i nawet jakby chciał je wypowiedzieć, to nie może, nie chcą wyjść! Wszystko zmienia się, gdy Staś idzie do lodziarni z mamą i ukochanym psem. Przywiązuje Wigorka przed sklepem, ale gdy wychodzi z lodem w ręce okazuje się, że psa nie ma! Staś wyrusza na poszukiwania. Ale żeby znaleźć przyjaciela musi się pytać ludzi czy go nie widzieli...W ten sposób pokonuje swoją nieśmiałość.
Książka jest całkiem fajnie skonstruowana. Ciekawa historia oplata problem chłopca tak, że nie wysuwa on się na pierwszy plan. W sumie z tej nieśmiałości nikt takiego wielkiego problemu nie robi. Mama nie zmusza chłopca do rozmowy z ludźmi wbrew jego woli, a i sąsiedzi uśmiechają się do niego mimo braku odpowiedzi na pytania. Dzięki temu Staś ma szansę samodzielnie dojrzeć i otworzyć się na świat. A ja jestem wielką zwolenniczką takiego podejścia!
Poza tym książeczka wydana jest w atrakcyjnej szacie graficznej, kolorowa, z ładnymi ilustracjami. Tekst jest dość krótki, spokojnie 4-5 letnie dziecko nadaje się już na odbiorcę. Na końcu zawarte są porady psychologa, zarówno dla rodziców jak i dla dziecka.
Wg mnie bardzo dobra lektura!

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Kolorowy szalik

Autor: Barbara Kosmowska
Wydawnictwo: Literatura
Wiek: 8+
Ocena: 4+

W pierwszej kolejności przyciągnęła mnie do tej książki okładka. Niesamowita, magiczna w swej prostocie i przekazie. Dopiero potem zerknęłam na opis na tylnej okładce, by za chwilę zapakować książkę do koszyka:)
To dwa dość długie opowiadania dla nieco starszych dzieci.
Bohaterem pierwszego, tytułowego, jest Nowy. Niedawno zamieszkał z rodzicami w pobliskiej leśniczówce ze względu na dobry klimat. Bo Nowy dość dużo chorował i przez to musi powtarzać piątą klasę. Jego postać intryguje dzieciaki z niewielkiej miejscowości, nowych kolegów i koleżanki z klasy. Bo Nowy nie integruje się na ogniskach, w szkole jest jakby niewidzialny. I nawet w gorące dni chodzi ciepło ubrany,  a na jego szyi zawsze powiewa kolorowy szalik. Komu jest trudniej? Nowemu, do którego szybko przylgnął przydomek Pieszczoch? Czy klasie, która nie wie, jak go zaakceptować? To historia bardzo smutna. O samotności, tolerancji, przyjaźni i śmierci.
Drugie z opowiadań jest lżejszego kalibru. Również dotyczy nowego kolegi w klasie, tym razem wytykanego za to, że pochodzi ze wsi i dziwnie się ubiera. I tu mamy bardzo życiową lekcję tolerancji i akceptacji.
Oba opowiadania napisane są bardzo zgrabnie, choć może nieco zbyt rozwlekle. Przez to samo przesłanie  zostaje nieco "rozwodnione". Ale być może to zabieg celowy ze względu na wiek odbiorcy.
Książka bardzo wartościowa jeśli chodzi o tematykę i poruszone problemy. Doskonała baza do dyskusji. Polecam!

wtorek, 15 grudnia 2015

Marcinek i zajączek

Autor: Ewa Ostrowska
Wydawnictwo: Skrzat
Wiek: 5+
Ocena: 4

Marcinek ma 5 lat i często jest zły na cały świat. Ba, on jest wściekły! Wrzeszczy, rzuca czym popadnie, krzyczy na rodziców...Jego zachowanie nie jest, jak się okazuje, całkiem bezpodstawne. Dwa lata wcześniej tata Marcinka uległ wypadkowi na przejściu dla pieszych. Kilka miesięcy spędził w szpitalu, a plecy bolą go do tej pory. Mama bardzo się denerwowała, a i chłopiec martwił się o zdrowie taty. To wtedy zaczął się jąkać (to na szczęście minęło) i być "niegrzeczny".
Rodzice oznajmiają chłopcu, że wakacje, zamiast nad Adriatykiem (całą rodziną) spędzi w leśniczówce u wujka (sam!). Oczywiście Marcinek bardzo się zezłościł na taką zmianę planów! Także u wujka pokazał swoje humory...Bo ma wielkie wątpliwości, czy rodzice nadal go kochają, jeśli wysyłają go samego do jakiegoś nudnego lasu...
Jednak Marcinek stopniowo zaczyna wsiąkać w życie lasu. Pewnego dnia znajduje na ścieżce zajączka, który wcale się go nie boi. Zabiera go do domu wuja, oczywiście w tajemnicy i wbrew zakazowi. Wreszcie ma kogoś, kto go kocha. Jednak szybko okazuje się, że serduszko zajączka przestaje bić...Wujek wpada w panikę, bo to może być wścieklizna! Jednak Marcinek nie boi się zastrzyków, tęskni za króliczkiem, ale dzięki jego śmierci przyjeżdżają do niego zmartwieni rodzice! Więc może jednak go kochają!
Przyznam, że się zastanawiam, czy to bardziej książka dla dzieci, czy dla rodziców...Ku przestrodze. Bo każdemu z nas wydaje się, że robimy dla naszych dzieci to, co najlepsze, dbamy, oczywiście kochamy najbardziej na świecie, zaspokajamy potrzeby. Tylko czy na pewno ten mały człowiek obok nas czuje się dla nas ważny? Kochany? Tak łatwo w codziennej gonitwie przegapić to, co najważniejsze...
Książeczka niewielkich rozmiarów, ale sporo w niej tekstu. I to tekstu napisanego poważnym językiem, bez owijania w bawełnę. Jedyny mój zarzut to negatywnie oceniające opisy zachowania Marcinka. Jakby on na złość rodzicom wrzeszczał i się złościł...A przecież prawda jest inna...Trochę za mało wg mnie wniknięcia w duszę dziecka. Za dużo schematyzmu i uproszczenia. Ale poza tym lektura bardzo dobra i ważna!
Mam też wątpliwości co do grupy wiekowej odbiorcy. Bo z jednej strony Marcinek jest 5-latkiem i opisywane sytuacje, zdrobnienia i niektóre infantylne określenia są na miarę przedszkolaka, jednak zarówno podejście do problemu jak i język, styl wskazywałyby na czytelników ciut starszych.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Arcybolek

Autor: Joanna Olech
Wydawnictwo: Muza
Wiek: 6+
Ocena: 4+

Bolek chodzi do szkolnej zerówki. Z pozoru jest taki jak wszyscy chłopcy. Jednak coś go odróżnia: tata Bolka jest alkoholikiem. Sąsiad nazywa tatę Bolka-też Bolesława, bo to imię pojawia się w rodzinie w każdym pokoleniu-Olesławem, bo wszystko olewa. Chłopca strasznie to denerwuje i najchętniej by sąsiadowi przyłożył, uch...Chłopaki w szkole śmieją się z Bolka, bo ostatnio widzieli jego tatę leżącego na trawniku przed sklepem...Także życie Bolka nie jest łatwe...Na szczęście ma koleżankę Manię, za którą wprawdzie nie przepada, ale za to może ją odwiedzać. A u Mani w domu jest tak czysto, ciepło...
Bolek ma talent plastyczny. Dostrzega go ojciec Mani i postanawia pomóc chłopcu. Dzieci startują w konkursie międzyszkolnym na najładniejszy rysunek o marzeniach. Nagrodą główną jest wspaniały rower z przerzutkami...Bolek rysuje w skupieniu u boku Mani. Jednak w chwili ogłoszenia wyników okazuje się, że wygrała dziewczynka, ale rysunek był...Bolka! Czy Mania celowo oszukała podpisując źle rysunek? Czy wyjaśni sytuację i przyzna się do zamiany rysunków?
To dość krótka i prosto napisana książeczka o jakże trudnym problemie. Napisana wyjątkowo delikatnie. Główny nacisk położony jest na talent Bolka. Jednak między wierszami możemy czytać, jak wygląda codzienne życie chłopca:( Książka niosąca ze sobą spory bagaż emocji, zarówno współczucia, empatii jak i złości i rozczarowania, które przeżywamy wraz z Bolkiem.
Temat rodzin z problemem alkoholowym jest bardzo ważny, ale rzadko poruszany w rozmowach z dziećmi. Staramy się szerokim łukiem omijać śpiącego na ławce mężczyznę z butelką pod pachą, odwracamy uwagę dziecka od takich widoków. Pomijamy milczeniem obecność w klasie kolegi czy koleżanki którzy mają często brudne ubrania, brak zeszytu, pusty brzuch i strach w oczach.
A jednak warto o tym rozmawiać. Warto dostrzec takiego Bolka w naszym otoczeniu. Nasza wyciągnięta dłoń może być dla niego kołem ratunkowym.
Warto uświadomić dziecku, że nie każdy ma sielskie życie.
Ale warto też czytać takie książki Bolkom, żeby wiedzieli, że nie są sami. I że każdy z nas ma jakiś talent, mocną stronę, którą warto rozwijać. By nie czuć się nikim...

sobota, 28 listopada 2015

Dwa serca anioła

Autor: Wojciech Widłak
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wiek: 8+
Ocena: 5+

Wojciecha Widłaka znałam do tej pory jako autora wspaniałej serii o Panu Kuleczce. Tym razem na bibliotecznej półce trafiłam na inną książkę tego pana, równie rewelacyjną, choć dużo poważniejszą.
Romek, główny bohater i narrator, ma złożoną, poważną wadę serca, uznaną w Polce jako nieoperacyjna. Chłopiec nie może grać z kolegami w piłkę, nie może się męczyć, a przez swoją bladość i podkrążone zawsze oczy jest na podwórku nazywany Wampirkiem. Podczas jednego z wielu pobytów w szpitalu rysuje anioła. Prosi lekarza, by obok dorysował serce, ale prawdziwe, nie takie "laurkowe". Z drugiej strony anioła pojawia się serce dziurawe, czyli takie, jakie bije w piersi Romka. Chłopiec wiesza obrazek anioła z dwoma sercami nad łóżkiem i często z nim rozmawia.
Na podwórku pojawia się jeszcze jedna osoba mająca podobne do romkowych problemy-pan Felicjan, unieruchomiony na wózku inwalidzkim. On też ma swojego anioła-panią Asię, która na pewno nie jest zwykłą pielęgniarką. Między chłopcem i mężczyzną nawiązuje się przyjaźń, mimo tak wielkiej różnicy wieku.Prowadzą długie rozmowy na poważne, trudne i ważne tematy. Obaj szykują się do długiej podróży: Romek na operację do Stanów (tylko mama musi uzbierać jeszcze mnóstwo pieniędzy...) a pan Felicjan - w podróż ostatnią, jeszcze dłuższą...Na łożu śmierci prosi chłopca, by napisał o tym, co jest w życiu najważniejsze...Okazuje się, że nawet po śmierci pan Felicjan ma dla Romka i jego mamy prezent-spadek, dzięki któremu operacja chłopca może dojść do skutku...

Książka trudna, wzruszająca, smutna. Poruszająca tematy ostateczne. Ukazująca odczucia i marzenia przewlekle i śmiertelnie chorego dziecka, które nie wie, czy przeżyje jeszcze miesiąc, czy 10 lat...Nastrój podkreślają jeszcze dwukolorowe, charakterystyczne ilustracje autorstwa Pawła Pawlaka.
Proponuję zapoznać się z lekturą najpierw rodzicom, by mogli ocenić dojrzałość i wrażliwość psychiki młodego czytelnika na tego typu doznania.
Opowieść ważna, każąca zastanowić się, co rzeczywiście jest w życiu ważne, najważniejsze...

czwartek, 26 listopada 2015

Czy umiesz gwizdać, Joanno?

Autor: Ulf Stark
Wydawnictwo: Zakamarki
Wiek: 6+
Ocena: 5+

Ulf opowiada o swoim dziadku same wspaniałe rzeczy! Bertil tylko może mu pozazdrościć...Bo Bertil nie ma dziadka...Ale Ulf zna miejsce, gdzie można dziadka znaleźć! Chłopcy idą do domu starców, gdzie poznają Nilsa, sympatycznego staruszka, który z radością wita nowego wnuka. Może Nils nie lubi nóżek wieprzowych tak jak dziadek Ulfa, ale za to umie budować latawce i gwizdać! Tej drugiej umiejętności Bertil jeszcze nie posiada, ale ćwiczy wytrwale, by móc wygwizdać dziadkowi piosenkę "Czy umiesz gwizdać, Joanno?" (stąd tytuł książki). Chłopcy urządzają Nilsowi wzruszające urodziny, spełniając jego marzenia jeszcze z dzieciństwa. Gdy wreszcie ćwiczenia Bertila przyniosły efekt, chłopiec idzie do domu starców, by zademonstrować dziadkowi nową umiejętność. Jednak zastaje pokój Nilsa pusty...Okazuje się, że dziadek odszedł na zawsze...Na początku chłopiec jest bardzo zły, że dziadek nie zaczekał, że nie może mu już pokazać, jak wreszcie gwiżdże! Postanawia pożegnać staruszka, gwiżdżąc piosenkę nad jego trumną...

Przepiękna opowieść o starości, o samotności i śmierci. O tęsknocie za tymi, którzy odeszli. Temat przedstawiony bardzo ciepło, przyjaźnie, delikatnie. Daleko od smutku. To opowieść, która zostaje w głowie, gdy się skończy. To książka, bo zamknięciu której zapada cisza...Wzruszająca. Przywodząca łzy pod powieki. Budząca wspomnienia o tych, których już nie ma wśród nas.

wtorek, 24 listopada 2015

O chłopcu, który wpadł do książki

Autor: Peter Carnavas
Wydawnictwo: Adamada
Wiek: 4
Ocena: 5

Pewnego dnia na pierwszą stronę książki wpadł chłopiec. Książka była pusta, tylko on w niej był. A potem zaczęły się pojawiać zwierzęta, słońce i niebo, różne przedmioty, chłopiec robił różne rzeczy, wciąż uczył się czegoś nowego. Ale ciągle zastanawiał się, co on tu robi, dlaczego pojawił się w tej książce i co jest najważniejsze? I postanowił z książki wyskoczyć. Jednak gdy spojrzał z oddali, zrozumiał odpowiedź na wszystkie te ważne pytania.
Piękna opowieść, która wg mnie może być alegorią zarówno ludzkiego życia, jak i biblijnego obrazu stworzenia świata. Dzięki swemu przesłaniu zaciekawi i małych, i tych całkiem dorosłych, którym pewnie da szansę na chwilę zadumy. Bo tak naprawdę każdy z nas przebywa drogę podobną do tej, którą kroczył chłopiec, i pewnie każdy z nas wcześniej lub później zadaje sobie podobne pytania...
Zgrabny format, twarda okładka, kredowy papier i piękne ilustracje czynią lekturę jeszcze przyjemniejszą:)

poniedziałek, 23 listopada 2015

O Wilku, który bał się własnego cienia

Autor: Orianne Lallemand
Wydawnictwo: Adamada
Wiek: 3+
Ocena: 3

 Pewien sympatyczny Wilczek wszystkiego się bał. I każdego. A to przecież nie uchodzi, żeby Wilk tak się bał...Nie udawało mu się polowanie, bo w pewnym momencie strach zmuszał go do zawrócenia i brania łap za pas. Bał się nawet własnego cienia...Aż poznał małego zajączka, którym się zaopiekował. Przytulili się do siebie w nocy i Wilk wreszcie bał się trochę mniej...A potem spotkał innych przyjaciół, którzy zaakceptowali go takim, jaki jest, nie wyśmiewali jego strachu. I wreszcie Wilk przestał się bać!
Książeczka dla najmłodszych czytelników, ładnie wydana, w twardej okładce, pełna fajnych, choć może chwilami dość strasznych, ciemnych ilustracji rodem z nocnego lasu.
Jednak wg mnie przesłanie jest podane jakoś tak nie do końca jasno. Bo niby są ci przyjaciele, niby wilk przestał się bać, ale tak naprawdę nie wiadomo do końca dlaczego...Książka mogłaby być świetną terapią dla lękliwych dzieci, tyle, że pewnie takie dzieci zechcą się z Wilczkiem identyfikować i znaleźć jasne rozwiązanie.

środa, 4 listopada 2015

Dziewczynka z parku

Autor: Barbara Kosmowska
Wiek: 8+
Ocena: 6


Zacznę od tego, że kompletnie nie zgadzam się z opisem, jaki można znaleźć na okładce, albo w sieci! Tak, jest to opowieść o śmierci, o tęsknocie za tatą, ale to tylko jeden z poruszonych tematów!
Tata Andzi zmarł pół roku temu i od tej pory nic nie jest takie jak było. A przede wszystkim mama jest inna. Wciąż smutna, z zapuchniętymi oczami, ciągle leży pod kocem w kratkę, albo śpi. I Andzia musi sobie radzić sama. Sama szykuje sobie śniadanie, sama idzie do szkoły (czasem się spóźnia niestety..) sama odrabia lekcje. Stara się zachowywać jak najlepiej, żeby mama nie musiała się smucić jeszcze bardziej. Mama też się stara, żeby było jak dawniej, ale kiepsko jej to wychodzi. Andzia musi się mamą opiekować. "I znowu poczuła się jak dorosła. Jak mama swojej mamy. Zawsze miała takie odczucie, gdy robiła jedną z tych rzeczy, którymi wcześniej zajmowała się mama".
Dziewczynka ma kolegę, Jeremiasza, drugorocznego. Chodzi z nim do parku, tam, gdzie tak często bywała z tatą. Opowiada chłopcu o zwierzętach, o przyrodzie, to wszystko, czego nauczył ją tata. I tu jest na pewno ten element oswajania śmierci przez dziecko. Tym trudniejszej, że dotyczy najbliższej osoby.

Jednak wg mnie to w dużej mierze opowieść o depresji rodzica, o tym, co czuje w takiej sytuacji mała dziewczynka, o jej samotności i bezradności, o braku wsparcia w tak trudnym przecież i dla niej czasie żałoby!
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie ukrywam, że jest pełna smutku, dlatego trzeba najpierw przejrzeć samemu i zdecydować, czy dziecko udźwignie ten smutek. I czy zrozumie, co mogła czuć Andzia.
Wydana jest pięknie. Nieduży format, twarda okładka, nastrojowe, cudowne ilustracje, kredowy papier. I do tego język. Prosty, pozbawiony epitetów, wręcz reporterski. Krótkie zdania, niewiele tekstu na stronie. Ale jakże dużo emocji!
Polecam, bardzo polecam!!!