sobota, 28 listopada 2015

Dwa serca anioła

Autor: Wojciech Widłak
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wiek: 8+
Ocena: 5+

Wojciecha Widłaka znałam do tej pory jako autora wspaniałej serii o Panu Kuleczce. Tym razem na bibliotecznej półce trafiłam na inną książkę tego pana, równie rewelacyjną, choć dużo poważniejszą.
Romek, główny bohater i narrator, ma złożoną, poważną wadę serca, uznaną w Polce jako nieoperacyjna. Chłopiec nie może grać z kolegami w piłkę, nie może się męczyć, a przez swoją bladość i podkrążone zawsze oczy jest na podwórku nazywany Wampirkiem. Podczas jednego z wielu pobytów w szpitalu rysuje anioła. Prosi lekarza, by obok dorysował serce, ale prawdziwe, nie takie "laurkowe". Z drugiej strony anioła pojawia się serce dziurawe, czyli takie, jakie bije w piersi Romka. Chłopiec wiesza obrazek anioła z dwoma sercami nad łóżkiem i często z nim rozmawia.
Na podwórku pojawia się jeszcze jedna osoba mająca podobne do romkowych problemy-pan Felicjan, unieruchomiony na wózku inwalidzkim. On też ma swojego anioła-panią Asię, która na pewno nie jest zwykłą pielęgniarką. Między chłopcem i mężczyzną nawiązuje się przyjaźń, mimo tak wielkiej różnicy wieku.Prowadzą długie rozmowy na poważne, trudne i ważne tematy. Obaj szykują się do długiej podróży: Romek na operację do Stanów (tylko mama musi uzbierać jeszcze mnóstwo pieniędzy...) a pan Felicjan - w podróż ostatnią, jeszcze dłuższą...Na łożu śmierci prosi chłopca, by napisał o tym, co jest w życiu najważniejsze...Okazuje się, że nawet po śmierci pan Felicjan ma dla Romka i jego mamy prezent-spadek, dzięki któremu operacja chłopca może dojść do skutku...

Książka trudna, wzruszająca, smutna. Poruszająca tematy ostateczne. Ukazująca odczucia i marzenia przewlekle i śmiertelnie chorego dziecka, które nie wie, czy przeżyje jeszcze miesiąc, czy 10 lat...Nastrój podkreślają jeszcze dwukolorowe, charakterystyczne ilustracje autorstwa Pawła Pawlaka.
Proponuję zapoznać się z lekturą najpierw rodzicom, by mogli ocenić dojrzałość i wrażliwość psychiki młodego czytelnika na tego typu doznania.
Opowieść ważna, każąca zastanowić się, co rzeczywiście jest w życiu ważne, najważniejsze...

piątek, 27 listopada 2015

Mysi domek

Autor: Karina Schaapman
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wiek: 3+
Ocena:5+

Niesamowita książka!!!
W Mysim Domku mieszkają Sam i Julia. Ona jest rezolutna i odważna, ale nieco samotna, bo mieszka tylko z mamą. On jest nieśmiały i grzeczny, ma za to liczną rodzinę. Są sąsiadami i przyjaciółmi. Książka jest zbiorem krótkich opowiastek o codziennym życiu myszek. O odwiedzinach u sąsiada, o ospie, o zakupach. Ale to nie tekst jest tu najważniejszy! Zdecydowanie na pierwszy plan wysuwają się ilustracje.
Mysi Domek Autorka wybudowała sama, z pudeł, papieru, tkanin, różnych dostępnych materiałów. Wszystko dopracowane jest w najdrobniejszym szczególe i przepiękne! Julia i Sam powstali na szydełku. Świat wykreowany przez panią Schaapman po prostu wchłania czytelnika. Dorośli wracają do czasów dzieciństwa (jeszcze pamiętam, jak z koleżankami budowałyśmy z mini mebelków mini pokoiki na pólkach), a dzieci dają się porwać w krainę wyobraźni. Zadziwiające, jak bardzo mogą się spodobać wnętrza wykreowane w ten sposób! My nie mogliśmy oderwać od nich oczu! 

Dodatkowym atutem jest piękne wydanie książki - duży, kwadratowy format, twarda okładka, kredowy papier. Zdjęcia są bardzo wyraziste, dzięki czemu można wypatrywać coraz to nowe szczegóły. Szydełkowe myszki emanują ciepłem i przytulnością, aż chciałoby się je pogłaskać i przytulić wieczorem pod ciepłą kołderką!

Szczerze polecam tą książkę, i tym najmłodszym, i tym nieco starszym!

czwartek, 26 listopada 2015

Czy umiesz gwizdać, Joanno?

Autor: Ulf Stark
Wydawnictwo: Zakamarki
Wiek: 6+
Ocena: 5+

Ulf opowiada o swoim dziadku same wspaniałe rzeczy! Bertil tylko może mu pozazdrościć...Bo Bertil nie ma dziadka...Ale Ulf zna miejsce, gdzie można dziadka znaleźć! Chłopcy idą do domu starców, gdzie poznają Nilsa, sympatycznego staruszka, który z radością wita nowego wnuka. Może Nils nie lubi nóżek wieprzowych tak jak dziadek Ulfa, ale za to umie budować latawce i gwizdać! Tej drugiej umiejętności Bertil jeszcze nie posiada, ale ćwiczy wytrwale, by móc wygwizdać dziadkowi piosenkę "Czy umiesz gwizdać, Joanno?" (stąd tytuł książki). Chłopcy urządzają Nilsowi wzruszające urodziny, spełniając jego marzenia jeszcze z dzieciństwa. Gdy wreszcie ćwiczenia Bertila przyniosły efekt, chłopiec idzie do domu starców, by zademonstrować dziadkowi nową umiejętność. Jednak zastaje pokój Nilsa pusty...Okazuje się, że dziadek odszedł na zawsze...Na początku chłopiec jest bardzo zły, że dziadek nie zaczekał, że nie może mu już pokazać, jak wreszcie gwiżdże! Postanawia pożegnać staruszka, gwiżdżąc piosenkę nad jego trumną...

Przepiękna opowieść o starości, o samotności i śmierci. O tęsknocie za tymi, którzy odeszli. Temat przedstawiony bardzo ciepło, przyjaźnie, delikatnie. Daleko od smutku. To opowieść, która zostaje w głowie, gdy się skończy. To książka, bo zamknięciu której zapada cisza...Wzruszająca. Przywodząca łzy pod powieki. Budząca wspomnienia o tych, których już nie ma wśród nas.

środa, 25 listopada 2015

Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie

Autor: Gunilla Bergstrom
Wydawnictwo: Zakamarki
Wiek: 3+
Ocena: 5

Albert ma 5 lat, kota Puzzla i tatę, z którym uwielbia się bawić. A, i głowę pełną pomysłów;) Jak to czasem bywa, tata chce mieć chwilę spokoju i pozwala Albertowi wyjątkowo wziąć skrzynkę z narzędziami. Z jednym zastrzeżeniem: nie wolno mu dotykać piły, bo mógłby sobie zrobić krzywdę! Chłopiec pilnie się stosuje do tego zakazu. Na szczęście tata pozwala mu wziąć inne rzeczy (np. zepsuty stołek) -  tylko mruczy potakująco zza rozłożonej gazety...Majsterkowanie pochłania chłopca bez reszty. Konstruuje helikopter, którym wyrusza w niebezpieczną podróż...Co z tego wyniknie? Zdradzę tylko, że w końcu Albert osiągnął dwa swoje cele: skłonił tatę do zabawy i zdobył wymarzoną piłę!

Bardzo sympatyczna, pogodna i "życiowa" (któż z nas, rodziców, nie zgadza się czasem na różne zakazane zabawki by mieć chwilę ciszy...) opowieść! Tylko momentami aż strach czytać ją maluchom, żeby nie wcieliły w życie pomysłów Alberta...A jego wyobraźnia nie zna granic!

Książka, jak zwykle w Zakamarkach, jest pięknie i porządnie wydana, duża, w twardej okładce, na pięknym papierze, kolorowo i przejrzyście.
Polecam tą i pozostałe opowieści o Albercie!

Zbawcy książek

Autor: Agnieszka Stelmaszczyk
Wydawnictwo: Book House
Wiek: 6+
Ocena: 1

Wielkie rozczarowanie. Bardzo słaba książka.
W szkolnej bibliotece ktoś niszczy książki. Dwie dziewczynki chcą wziąć sprawę w swoje ręce i znaleźć sprawcę. Okazuje się, że winny jest drugoroczny czwartoklasista, zwany trollem.
Co mam do zarzucenia książce? Po pierwsze: epitety. Rozumiem, że może to norma w niektórych środowiskach, ale uważam, że w książce nie jest na to miejsce...Dwa: ciągnięcie ucznia za ucho. Trzęsie mnie! Trzy: stereotypy. Dziewczynki lubią czytać, a chłopcy nienawidzą, chłopcy tylko grają na komputerze. Albo drugoroczny - jest wyśmiany, nazywany trollem, bo jest głupi, wielki, to on jest winny całego zła w szkole. Sama okładka-supermenka ciągnie drugorocznego na łańcuchu...I w ogóle jaki ten Jacuś ma wizerunek:( Masakra! Kolejny zarzut: prostacki wręcz język.
Co z tego, że czcionka jest spora, że ułatwia samodzielne czytanie? Postacie wyzierający z ilustracji, z wielkimi, jak dla mnie rodem z japońskich bajek, oczami są nienaturalne i monstrualne.
Nie powiem nawet, że szkoda czasu. Powiem, że wg mnie książeczka może być dla dzieci szkodliwa, tym bardziej jeśli przeznaczona jest do samodzielnego czytania, więc w podtekście: bez asysty dorosłego. Rodzic uczestniczący w lekturze może jeszcze naprostować niektóre bzdurne określenia czy stereotypy. Dziecko może je przyjąć bezkrytycznie i przez taki pryzmat zacząć patrzeć na świat...Wszak książki są mądre, można im wierzyć i na nich bazować...

wtorek, 24 listopada 2015

Jesień na ulicy Czereśniowej

Autor: Rotraut Susanne Berner
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Wiek: 3+
Ocena: 5+




Rewelacyjna książka...bez słów! Wielka, sztywna i bardzo kolorowa! Pełna ilustracji o codziennym życiu na ulicy Czereśniowej. A każda ilustracja bardzo, bardzo szczegółowa. Tu ktoś grabi liście, tam puszcza latawca. Właśnie trwa jesienny festyn pełen atrakcji. I otwarto nowe przedszkole! Widać, co się dzieje w domu i w ogrodzie, na ulicy i w parku.
Można oglądać i oglądać, i zawsze wypatrzy się coś nowego! Wesołego, śmiesznego, a może nawet smutnego? Wszystko zleży od wyobraźni!
Idealna lektura do oglądania właśnie teraz, w te długie jesienno-przedzimowe popołudnia i wieczory.





O chłopcu, który wpadł do książki

Autor: Peter Carnavas
Wydawnictwo: Adamada
Wiek: 4
Ocena: 5

Pewnego dnia na pierwszą stronę książki wpadł chłopiec. Książka była pusta, tylko on w niej był. A potem zaczęły się pojawiać zwierzęta, słońce i niebo, różne przedmioty, chłopiec robił różne rzeczy, wciąż uczył się czegoś nowego. Ale ciągle zastanawiał się, co on tu robi, dlaczego pojawił się w tej książce i co jest najważniejsze? I postanowił z książki wyskoczyć. Jednak gdy spojrzał z oddali, zrozumiał odpowiedź na wszystkie te ważne pytania.
Piękna opowieść, która wg mnie może być alegorią zarówno ludzkiego życia, jak i biblijnego obrazu stworzenia świata. Dzięki swemu przesłaniu zaciekawi i małych, i tych całkiem dorosłych, którym pewnie da szansę na chwilę zadumy. Bo tak naprawdę każdy z nas przebywa drogę podobną do tej, którą kroczył chłopiec, i pewnie każdy z nas wcześniej lub później zadaje sobie podobne pytania...
Zgrabny format, twarda okładka, kredowy papier i piękne ilustracje czynią lekturę jeszcze przyjemniejszą:)